Wena – twórcze myślenie

Wena to inspirujące uczucie, które towarzyszy tworzeniu. To ono napędza tę lokomotywę. Wielu twórców narzeka na brak weny. Poszukują inspiracji, aby obudzić w sobie chęć tworzenia.

Niektórzy poszukują swojej muzy, inni znajdują natchnienie w sztuce. Czym jednak jest wena? Dlaczego od nas ucieka? Czy można nauczyć się kontrolować wenę? Sądzę, że to sekret sukcesu znanych pisarzy, którzy zasłynęli z wielu powieści. Stephen King, Andrzej Pilipiuk, Maja L. Kossakowska – łączy ich jedno – na swoim koncie mają wiele pozycji świetnych książek. Wiele tytułów i zrealizowanych pomysłów, które doprowadzili do końca. Skąd ich pomysłowość? Czy to tylko zasługa weny?
wena

Brak pomysłu:
Śmierć mego umysłu.
Nie potrzebne emocje,
Wspomnienia, nadzieja.

Marzenia, liczą się
Tylko marzenia.
Droga, która prowadzi
Do ich spełnienia.

Realistyczna myśl,
Tybet sięgający nieba.
Uwiecznione na wieki,
Słowa płynące niczym rzeki.

Świadomość zamknięta –
Otwarta czeka natchnienia.
Marzenia, życie, spełnienia:
Nie ma, nie ma, nie ma…

Ja, pióro, kartka papieru:
Materializuje marzenia –
Miłości, której nie ma.
Zgorzknienia serca?

Czerń czerwień zabija.
Liczą się tylko marzenia:
One, ja, teraz – pragnienia,
Nic tego nie zmienia.

Aleksandra Piri

Sądzę, że wena ma tu najmniejszy udział. Posiadają niesamowity warsztat, który nie potrzebuje szczęścia czy inspiracji z zewnątrz. Myślę, że ich twórcza energia pochodzi z nich samych – nie z zewnątrz. To dlatego mają otwarte umysły. Nie potrzebują ogromnej stymulacji z zewnątrz, aby zacząć tworzyć. Posiadają szerokie horyzonty, dlatego ich twórczość jest tak obfita w tytuły i godne uwagi opowieści.

Materializują marzenia. Nie posilają się pustymi hasłami, za którymi nic nie stoi. Może właśnie to jest ten sekret osiągania sukcesu – mądre dążenie do celu. Zamiast tracić czas na naukę tysiąca mądrze brzmiących haseł, oglądanie setek motywacyjnych filmów i czytanie porad coachów skupić się na swoim marzeniu – celu, do którego pragniemy dotrzeć.

Działajmy mądrze, nie na „hura”, bez przemyślenia sprawy.

Nie musimy być milionerami, aby być człowiekiem sukcesu. Nie dajmy się zwariować! Gdyby większość społeczeństwa była miliarderami, to stali by się klasą średnią. Człowiek sukcesu to osoba, która osiąga swoje cele – marzenia. Milion na koncie, to żaden cel. Pieniądze nie powinny być celem. Wychowanie dzieci na honorowych i uczciwych ludzi, którzy znają swoją wartość to dopiero trudne zadanie!

Nie zrozumcie mnie źle. Próbuję tylko powiedzieć, że marzenie o założeniu rodziny ma taką samą wartość, jak chęć zostania milionerem. Nie jest oznaką mniejszych ambicji, czy wybierania drogi na skróty. Nie musisz być sławnym sportowcem, wpływowym biznesmenem czy cenionym na świecie naukowcem by móc nazwać się człowiekiem sukcesu. Można odnieść sukces na wielu płaszczyznach, np. jako matka, ojciec, mentor… Pieniądze nie są wyznacznikiem sukcesu, lecz rzeczy, które dokonałeś. Choćby ten dyplom z uczelni, uczciwa praca, spełnienie zawodowe, dzieci, które nie boją się spełniać swoich marzeń.

Miarą sukcesu jest satysfakcja z życia, jakie przeżyłeś.

Majątek można bardzo szybko stracić. Uczucia spełnionego życia – nikt nam nie odbierze. Nie dajmy sobie wmówić cudzych marzeń i potrzeb jako swoich. Nie pozwólmy się zastraszyć porażkom. Mimo, że zwycięstwo ma słodki smak, to najwięcej przyjemności daje nam „mecz”. Zwycięstwo bez wysiłku jest nijakie. Jak niezasłużona piątka w szkole, z jednej strony miłe uczucie, jednak to ta najbardziej wywalczona i zapracowana czwórka daje znacznie więcej satysfakcji.